niedziela, 17 listopada 2019

„3 sekundy” Anders Roslund, Börge Hellström (Wydawnictwo Albatros)


„W kieszeni miał jedenaście działek na oddział, który niczym nie różnił się od innych. Pięciu zapłaci gotówką. W sumie zarobi tutaj miliony koron. To pieniądze z cichej działalności, jaką na terenie więzienia prowadzą osadzeni. Społeczeństwo rzadko się o tym dowiaduje”.


Cel: przeniknięcie i rozpracowanie od wewnątrz środowiska związanego z narkobiznesem. Piet Hoffman jako wtyka policyjna, czy też nazywając to poprawniej: tajny współpracownik Policji, zostaje umieszczony w jednym ze szwedzkich więzień, by tam móc realizować swoje zobowiązanie wobec organów ścigania. Niestety... Zdemaskowany przez współwięźniów, zdradzony przez swoich zleceniodawców, zostaje sam i rozpoczyna walkę o przetrwanie mając naprzeciw niemal wszystkich...

wtorek, 5 listopada 2019

„Cichoborek” Urszula Stokłosa (Wydawnictwo Janka)


Drugi debiut (po „Rękach ojca” Aleksandry Julii Koteli) opublikowany nakładem Wydawnictwa Janka i moja druga literacka miłość od pierwszego wejrzenia i wczytania. Niepokaźnych gabarytów książka, zbiór opowiadań (z pozoru ze sobą niepowiązanych) wpisujących się w wiejską tematykę, albo bardziej współcześnie: nurt rustykalny. „Cichoborek” mnie zauroczył i pochłonął w zupełności. A ja każdą minutę poświęconą lekturze książki oddałam z uwagą i w skupieniu jej bohaterom – mieszkańcom niepozornej wsi na południu Polski.
„Czym jest Cichoborek? Zwykłą wioską czy przestrzenią mityczną. Czy obmywa go szary nurt literatury o polskiej prowincji, czy barwny – lokalnego realizmu magicznego?” pyta Eliza Kącka na łamach okładki zbioru opowiadań Stokłosy. Cudnie powiedziane... Dla mnie bezsprzecznie przestrzenią mityczną ubarwioną lokalnym realizmem magicznym. Wraz z każdym kolejnym wersem, akapitem, stroną, otula niczym ciepły pled dając tak potrzebne poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Przywołuje na myśl beztroskie dzieciństwo spędzone w babcinym domu położonym na peryferiach małego nadwiślańskiego miasteczka... Domu wypełnionym aromatem ciasta drożdżowego i spalanych zimą drew w piecu kaflowym, unoszącego się stukotu kół pociągów przejeżdżających nieopodal przez stację kolejową i psich serenad staruszka Gucia, zapachu piwoni i smaku orzechów oraz groszku cukrowego z babcinego ogródka, czy podwórkowych zabaw w policjantów i złodziei.... To moje wspomnienia wydobyte w magiczny sposób przez autorkę, kołyszące do snu i dające wytchnienie.

czwartek, 10 października 2019

„Czerwień. Kolory zła” Małgorzata Oliwia Sobczak (Wydawnictwo WAB)


Dwie zbrodnie popełnione w tym samym miejscu, w bliźniaczy sposób, na osobach o zbliżonej aparycji, w odstępie kilkunastu lat, przez psychopatycznego mordercę (morderców?) okaleczającego zwłoki... Wątek mafijnego półświatka przestępczego, trudne relacje rodzinne na linii matka-córka i ich konsekwencje, niespełniona miłość i wybory z rozsądku, tajemnica... Kryminał, thriller, dopełnione elementami powieści obyczajowej i nutą erotyzmu... Taka jest właśnie „Czerwień. Kolory zła”, debiut literacki Małgorzaty Oliwii Sobczak w charakterze autorki powieści kryminalnych.
Powieść czyta się naprawdę dobrze, szybko i z zainteresowaniem. Autorka udowadnia, że komfortowo czuje się w zgoła odmiennym gatunku literackim aniżeli dotychczas uprawianym (czytaj: baśń, powieść obyczajowa). Zgrabnie operuje wypracowanym już stylem pisarskim, czego efektem podczas lektury jest brak dojmującego odczucia debiutanctwa.

sobota, 7 września 2019

„Oszukana” Magda Stachula (Wydawnictwo Edipresse Książki)


Swoją przygodę z literaturą w charakterze pisarza rozpoczęła w 2016 roku od thrillera psychologicznego „Idealna”. Od tamtej pory wydała jeszcze trzy powieści, zostając jedną z bardziej rozpoznawalnych polskich pisarek powieści z gatunku thriller – kryminał. „Oszukana” jest czwartą, jak dotychczas ostatnią pozycją w dorobku literackim Magdy Stachuli. Autorka konstruując jej fabułę sięgnęła po temat, który wydawać by się mogło (!) jest już problemem z lamusa przestępczości zorganizowanej. Handel żywym towarem, bo o tym właśnie mowa, pozostaje jednak nadal w kręgu zainteresowania grup o charakterze kryminalnym. Wykorzystując ufność, naiwność, a nierzadko również ciężkie położenie finansowe, stosując proste techniki manipulacji i zastraszenia, mając przy tym zero poszanowania dla godności ludzkiej, trudnią się one dostarczaniem „towaru” do domów publicznych. Takim właśnie „towarem” miała być Lena – tytułowa „oszukana”...

czwartek, 8 sierpnia 2019

„Żyj i pozwól żyć” Hendrik Groen (Wydawnictwo Albatros)


„Życie jest jak papier toaletowy.... Długie, szare i do d....”. Powiedzenie to doskonale wpisuje się w fabułę najnowszej powieści Hendrika Groena. Można by wręcz powiedzieć, że jest to alegoria życia jej głównego bohatera. Arthur Ophof... 50 lat, żona, niedoszła kochanka i nudna praca w branży środków czystości, a dokładnie hurtowej sprzedaży środków czystości i papieru toaletowego. Jedyna przyjemność: lampka (no... ciut więcej) wina i partyjka golfa z przyjaciółmi. To by było na tyle. Ta życiowa monotonia zostaje w drastyczny sposób naruszona, gdy Arthur Ophof wskutek redukcji etatów traci pracę. Koniec? Nie dla naszego bohatera. Zamiast popadać w rozpacz Arthur Ophof postanawia... umrzeć, by żyć. Co to oznacza? Wraz ze swymi przyjaciółmi opracowuje i wdraża plan upozorowania swojej śmierci i wyprowadzki na stałe, pod innym nazwiskiem, do ukochanych Włoch, a dokładnie w toskańską ich część. W tym celu szczegółowo opracowuje (oczywiście w dużym sekrecie przed żoną) organizację swojego pogrzebu, uczy się języka włoskiego, zmienia tożsamość, dokumenty, a także wygląd. Wydawać by się mogło: plan doskonały. Czy na pewno?

wtorek, 9 lipca 2019

„Teoria opanowywania trwogi” Tomasz Organek (Wydawnictwo WAB)

Rozczarowanie. Niezwykle rzadko zdarza mi się ostatnimi czasy pisać o książkach tym tonem. A dosyć często mam okazję czytać i oceniać debiuty literackie. Po powieści Tomasza Organka spodziewałam się wiele, chyba ZA wiele. Gdy przeczytałam, że jest to „(...) powieść pokoleniowa opisująca ważny etap przemiany duchowej dzisiejszych trzydziestokilku-   i czterdziestolatków, którzy jako ostatni dojrzewali w dawnym ustroju, chodzili spotykać się przy trzepaku i pamiętają jeszcze dwa analogowe programy w telewizji. Teraz gwałtownie muszą poradzić sobie w epoce Facebooka, Instagrama i rozmów pod nosem nie wiadomo o czym (...)” oczekiwałam lektury wyjątkowej, tak z uwagi na samą postać pisarza, jak i przede wszystkim fabułę powieści. No bo kto ją lepiej zrozumie jak nie 38 – latka? Przecież podwórkowe zabawy na trzepaku, pierwsze kolorowe telewizory, początki sklepów komercyjnych ze słodyczami w barwnych opakowaniach..., to był mój świat. To właśnie my, pokolenie przełomu lat 70-tych i 80-tych chyba w szczególny sposób odczuwamy zachodzące zmiany społeczne, niby takie nasze, bo nam bliskie, ale niestety nie do końca zrozumiałe. Jak często faktycznie zdarza się nam być świadkiem rozmów młodego pokolenia, których nie rozumiemy. A przecież 40 lat, to nie „słuszny” wiek usprawiedliwiający jakieś deficyty wiedzy co do nowych form komunikacji, co do nowych technologii, „Facebooków”, „internetów”, „Instagramów”, „lajków”... A jednak.

sobota, 15 czerwca 2019

„Ręce ojca” Aleksandra Julia Kotela (Wydawnictwo Janka)



Niezwykle udany debiut. To tak w skrócie... Powieść Aleksandry Julii Koteli bowiem magnetyzuje, wwierca się w umysł pozostawiając trwały ślad zaskoczenia. Jest niebanalna, z jednej strony urzeka, z drugiej niepokoi. Urzeka stylem, językiem, niepokoi zaś swoją wiarygodnością. Tak, „Ręce ojca” są na wskroś wiarygodne. Czytelnikowi towarzyszy bezustannie wrażenie, że jest to powieść autobiograficzna. Nie zadaje sobie jednak pytania, co z przedstawionych faktów można nazwać stanem faktycznym. Przeciwnie. Spokój mąci pytanie ile z przedstawionych faktów nie jest fikcją literacką. Emocje towarzyszące bowiem głównej bohaterce w odkrywaniu prawdy o swojej rodzinie, a tym samym o sobie samej, są nader przekonywujące. Zaskoczenie, niedowierzanie, złość, konsternacja i wewnętrzne rozbicie. Tego wszystkiego doświadczamy wraz z nią.
Ale po kolei.